Bogota

Cztery pory roku w 24 godziny

Bogota – czyli cztery pory roku w jeden dzień – wstajesz, wita cię wiosna. Wychodzisz z domu i słońce przypieka sygnalizując, że to już lato! Ledwie się obejrzysz, a tuż po obiedzie przychodzą chmury, zaczyna siąpić deszczyk, zakładasz kurtkę i uciekasz przed jesiennym wiatrem, żeby przed zmrokiem schować się w domu, bo zaraz dopadnie cię zima. Klimat w Bogocie jest najgorszy!

DSC_0650
Nieważne jak się ubierzesz, zawsze będzie nie tak. Na ulicach autochtoni chodzą w t-shirtach, jak i w kurtkach z czapkami. Gdy zachodzi słońce jedni sprzedają lody, a drudzy rozgrzewające herbatki. Prawda jest w połowie, na jedno jest za zimno, na drugie za ciepło! Nie dogodzisz.

 DSC_0532DSC_0534DSC_0538DSC_0536

Do tego wszystkiego dochodzi wysokość.

Bogota leży na 2640 m n.p.m, czyli tak jak na najwyższych szczytach Tatr.

Po kilku szybszych krokach pod górkę, ogarnia cię dziwne wrażenie, mięśnie nie są zmęczone, ale człowiek już zaczyna mieć zadyszkę. Dominuje tu bardzo suche powietrze, skóra na twarzy jest wysuszona, a usta zawsze spierzchnięte. Co więcej, bardzo łatwo sobie można spalić, bo nie opalić twarzy nawet gdy nie ma słońca. Och, co za klimat… najgorzej!!!

DSC_0670DSC_0643DSC_0700

DSC_0678Ale Bogota jest super!

Stolica jest pięknie położona. Płaskowyż otoczonym od wschodu górami tworzy piękną panoramę.

DSC_0071 DSC_0054

Centrum, odzwierciedla wszystkie wyobrażenia jakie mam o tym kraju. Radośnie, biednie, gwarno i przyjaźnie. Candelaria, starówka miasta tętni życiem całą dobę. Dziesiątki osób na deskorolkach, starsi Panowie grający w szachy, rodziny przechadzające się deptakiem, bezdomni malujący portret Jezusa na ulicy, panie w charakterystycznym ponczo i co dwa kroki uliczne jedzenie! Ale jakie!

Bogota nauczyła mnie jednego zwrotu, które nie było mi potrzebne w Panamie „O Dios, muy rico!”

Jakie to pyszne! Arepas, churros, empanady, pyszne drożdżówki ze słonym białym serem i dżemem, obleas – przepyszne wafle, do tego herbata aromatico nasączona naturalnymi ziołami: miętą, melisą i owocami marakui, albo tinto, lurowatą przesłodzoną kawę.

DSC_0483 DSC_0484 DSC_0461 DSC_0458DSC_0462 DSC_0467 DSC_0169
Gdy nadchodzi weekend miasto zmienia swoje oblicze. Znikają korki i zmęczone miny, ulice są pozamykane dla samochodów, a władzę nad miastem przejmują rowery. Ulice starówki pękają w szwach od straganiarzy i ulicznych artystów, a kicz przenika się ze sztuką, wszystkiego jest 3 razy więcej.

DSC_0148 DSC_0126 DSC_0288 DSC_0296 DSC_0145 DSC_0136

Tak bardzo podobają mi się Kolumbijki. Piękne, pewne siebie, zawsze przy kości, ubrane stylowo nawet w taką deszczową pogodę. Niesamowicie spodobał mi się rysunek amsterdamskiego artysty przestawiający te wyjątkowe Panie (od prawej w wolnym tłumaczeniu):

„Typowe Bogocianki: ciemne, długie włosy. Tyłek (tańczy reggaeton). Na co dzień ma stabilną pracę, ale chłopaka już nie.  Czarne kozaki na niskim obcasie. Klejone niebieskie dżinsy. Skórzana kurtka. Cienkie brwi.”

DSC_0554

W Bogocie jest bezpiecznie. Idąc parę minut po 7 do sklepu, mijają mnie dwie ciężarówki z komandosami w pełnym rynsztunku ze zmęczonymi minami, jakby nie przespali nocy, można się tylko domyślać co robili. Parę kroków dalej ciągnie się kolejka studentów wchodzących na uniwersytet, a obok stoi policjant z psem, który ich obwąchuje. Taksówkarz mówi, że pochodzi z przepięknego regionu w okolicach Amazonki, bardzo nam poleca, chwilę później dodaje jednak, że musimy „kogoś znać”, żeby jednak nam się krzywda nie stała.

DSC_0567 DSC_0546 DSC_0427 DSC_0423 DSC_0441 DSC_0394 DSC_0392
Do gustu przypadła nam oryginalna architektura miasta. Stolica, zbudowana jest w całości z czerwonej cegły. Innego materiału w budownictwie tutaj nie widać. Często mija się bardzo dobrze zaprojektowane budynki z ogromnymi oknami, tak jednolite i pasujące do siebie tworzące niesamowity klimat i poczucie porządku.

Tam po prostu chciałoby się zamieszkać na dłużej.

Mamy po raz kolejny bardzo duże szczęście do Airbnb. Mieszkanie, które wynajęliśmy przechodzi nasze wszystkie oczekiwania. Jego wnętrze idealnie wpasowuje się w charakter dzielnicy. Naprawdę mogłabym tutaj zamieszkać.

DSC_0355 DSC_0339 DSC_0160 DSC_0090 DSC_0051

Ach Bogota, Bogota, Bogota… 16 stopni, nos zatkany, ręce marzną, dziecko ubieram pierwszy raz w życiu w dwie pary spodni, kalesony, dwie bluzy, polar i czapkę. Pięknie, ale jak zimno. Po siedmiu miesiącach w tropikach dość ciężko jest się tak przestawić.

Kolejny dzień mija, a pozytywne wrażenia nadal są w sercu, można by powiedzieć, że tak ciepłe jak bułeczka z serem z piekarni pod domem, popijane gorącym kakao. Pachnąca dobrym życiem, o smaku wspaniałych podróży.

DSC_0405 DSC_0419 DSC_0441 DSC_0443 DSC_0457 DSC_0474 DSC_0518

DSC_0761



}
Przejdź do paska narzędzi