Dlaczego Panama?

Prawda jest taka, że nie przyjechaliśmy do Panamy na wakacje. OK, też. Ale naszym głównym celem tutaj jest skończenie ostatniego roku naszych studiów, oraz przeprowadzenie badań do Felka pracy doktorskiej. Nasz wyjazd jest w pełni sponsorowany przez naszą uczelnię.

Dzisiaj wybraliśmy się więc pierwszy raz na nowy uniwersytet: Universidad Tecnologica de Panama, który jest de facto jednym z najlepszych uniwersytetów w całej Ameryce Łacińskiej. Może tego tak na pierwszy rzut oka nie widać po nas, ale oboje uwielbiamy studiować (nie mylić z „uczyć się”) i rozwijać się na wszelkich możliwych polach – jestem absolwentką socjologii, do skończenia prawa został mi ostatni semestr, a w Panamie kończę właśnie zarządzanie.

Dzień, kiedy spotkamy się z koordynatorkami naszego wyjazdu był dla mnie jednym z najbardziej stresujących dni jakie mogłam sobie tylko wyobrazić, ponieważ musieliśmy się zgłosić do nich tuż po przyjeździe, pokazać się, podpisać papiery, a wiadomo, nie uda nam się do tego czasu znaleźć dobrej i zaufanej osoby do opieki nad dzieckiem. Wziąć malca na uczelnie było dla mnie pomysłem żenującym, beznadziejnym i w ogóle nieprofesjonalnym. Panika więc ogarnęła całe moje jestestwo, stres, rozmyślanie i w ogóle ból tyłka.

Taka właśnie jestem, nie lubię tego typu sytuacji. Na szczęście mam męża, który jest absolutnym profesjonalistą w szeroko rozumianym wyluzowaniu i moje smęty dzień przed w hotelowym łóżku zupełnie go nie interesowały, kazał mi iść spać, nie będzie ze mną o tym rozmawiał, jutro zobaczymy, mam się nie martwić. Kiedy rano wstałam, poszłam pod prysznic i wychodząc z łazienki byłam całkowicie gotowa do udawania ciężko chorej na grypę. Do ręki już wkładałam długopis, aby napisać upoważnienie do podpisania wszelkich papierów przez Felka, kiedy zobaczyłam że mój mężyk stoi w drzwiach z zawiązaną chustą z dzieckiem. Idziemy Patyrowa! Usłyszałam tylko tyle i zgrzytając zębami pomaszerowałam na uczelnię.

Weszliśmy w drzwi biura obsługi studentów międzynarodowych pukając lekko. Stałam z tyłu starając się schować za samą sobą, co za wstyd, masakra i absolutne poniżenie. Z dzieckiem. Na uczelnię. Z Polski. Do Ameryki Centralnej. Sami. I do tego oni jeszcze nic nie wiedzą.

Pani za biurkiem ośmieliła nas zapraszającym skinieniem głowy, po czym jej oczy z brwiami stworzyły pionowy owal, osłaniając jej pierwsze zmarszczki na czole. W pokoju powstało nagłe zamieszanie, pojawiły się inne kobitki zza drzwi, powietrze zrobiło się nagle bardzo gęste, a przez moją głowę, z zaciśniętymi zębami przebiegły wszystkie przekleństwa jakie kiedykolwiek usłyszałam w życiu.

Dokładnie w tym momencie obudziło się dziecko. Przekleństwa pogoniły dwa razy szybciej, tym razem jeszcze po angielsku.

Nie minęła sekunda, a Malec pomrugał oczami ze swoimi dość długimi jak na chłopca rzęsami i uśmiechnął się błogo od ucha do ucha. Wszystkie babki w ryk: que lindo, que hermoso!!! I zachwyty, zachwyty, zachwyty… Jak się nazywa? Ile ma miesięcy?

– So you came to Panama with the baby… – zapytała dyrektor departamentu.

– Yes, I know… we are very crazy to come with the baby to Panama… and to your University.

– Yes, you are. But you know, it is really… COOL.

:-) Uuuffffffff…

TF_M.Patyra2-0386

TF_M.Patyra2-0299TF_M.Patyra2-0324TF_M.Patyra2-0331TF_M.Patyra2-0417

 



  • Monika

    Jaka piękna chusta, gdzie można taką kupić? :)

    View Comment
    • Jest to Chusta Lagoon firmy Tula, baaaardzo polecamy w podróż, sprawdza się rewelacyjnie!

      View Comment
  • Cześć! Właśnie w kawiarni w Warszawie spotkałam znajomą, Natalię, która poleciła mi waszego bloga. Rozglądam się i stwierdzam, że chętnie tu zostanę:)

    View Comment
  • Aga (Wrzesia)

    Marta mówiłam Wam kiedyś, że Was kocham i te Wasze szalone pomysły? :D
    Trzymam mocno kciuki, żeby wyjazd udał się w 300% a znając Was to tak będzie. :D
    A maluch niech rośnie zdrowo!
    Buziaki!!! :* <3

    View Comment
  • Marzena

    Jesteście niepowtarzalni :) Pozdrawiam.

    View Comment
  • magda

    hahahah, no nieźle :D

    View Comment
}
Przejdź do paska narzędzi