#panamapapers

Z wielkim zainteresowaniem i wypiekami na twarzy czytałam wczoraj obwieszczenia ze świata o najnowszej aferze #panamapapers. Sensacja brzmi: dziesiątki dziennikarzy przez rok analizowało „przeciek” poufnych dokumentów z kancelarii prawnej w Panamie. Politycy, celebryci, światowi bogacze za pośrednictwem jednej kancelarii omijali swoje własne ojczyste fiskusy.

TF_M.Patyra2--2-2

Pralnia zwana #panamapapers

Nie od dzisiaj wiadomo, że Panama jest rajem podatkowym, mówiąc delikatnie: „przyjaznym do inwestycji”. Mamy tutaj  5-10 % podatku dochodowego, na który i tak Panamczycy zwykli narzekać. Zagraniczne korporacje, za zarobione pieniądze poza granicami Panamy nie płacą podatku dochodowego. Obowiązującą tu walutą jest dolar, co znacznie ułatwia międzynarodowy obrót pieniądzem.

TF_M.Patyra2--6

Panama nie ma zbyt dobrej sławy.

Z jednej strony na kraj padają poszlaki narkotykowych przestępstw w tle z samym Pablo Escobarem, z drugiej zaś jest inwigilowana finansowo na każde zawołanie Stanów Zjednoczonych. Chodzi tu o podpisany traktat o wymianie informacji bankowych z 2011 roku. Oznacza to w dużym uproszczeniu, że do większości transakcji bankowych w Panamie władze USA mają dostęp. Mimo to, niesamowicie przyjazny system podatkowy sprawia, że koncerny, celebryci, politycy, banki i firmy zdecydowały się z tego raju nieśmiało korzystać, posługując się wykwalifikowanymi do księgowości kreatywnej firmami prawno-finansowo-doradczymi takimi jak Mossack Fonseca. Wszystko po to, aby

zoptymalizować zysk.

Faktem jest, że każdy myślący przedsiębiorca będzie dążył do minimalizacji kosztów. To jest naturalne działanie, które pozwala zdobyć większy kapitał, a co za tym idzie, rozwijać firmę. Nie ma co się oszukiwać, podatki są dla przedsiębiorcy przykrym obowiązkiem. Byłoby zapewne inaczej, gdyby np. nasze Państwo inaczej podchodziło do przedsiębiorców. Bardziej przyjaźnie. Z większym kredytem zaufania. Z większą elastycznością i zrozumieniem. Kiedy ponad 5 lat temu zakładałam moją małą firmę, byłam niezmiernie zdziwiona jak duży kawał mojej pracy, czasu i pieniędzy ginie bezpowrotnie w otchłaniach aparatu państwowego. Nie dziwi mnie zupełnie fakt, że przedsiębiorcy szukają najlepszych rozwiązań poza granicami.

TF_M.Patyra2-00886

To jest strategia racjonalna.

Próbują zoptymalizować swój zysk, zminimalizować koszty, zwiększyć przychody, dobrze inwestować. Panama daje im do tego najlepsze warunki.

TF_M.Patyra2--8

Co się okazuje, w większości przypadków wymienionych w aferze nazwisk, swoje podatkowe uniki zrealizowali w pełni legalne – dziennikarze zaś, mimo wielkich wysiłków nie zdołali udowodnić znamion przestępstwa. Co więcej, największa część pieniędzy pochodziła z wielkich korporacji, które były obsługiwane przez kancelarie, a inwestycje opisywanych w śledztwie chociażby polityków i innych chwytnych nazwisk to tylko niewielki ułamek. Jeśli więc prawo na to pozwala dlaczego nazywamy to aferą #panamapapers?

Brudne pieniądze

Tak jak nie mam żadnych wątpliwości, że szukanie lepszych (legalnych!) podatkowych rozwiązań dla firmy jest dobre, tak samo nie mam wątpliwości, że pranie pieniędzy z łapówek, z politycznych zagrywek i oszustw jest moralnie złe, niegodziwe i naganne.

TF_M.Patyra2-

Brudne dziennikarstwo 

Jakby się chwilę dłużej zastanowić, to czy czytanie, analizowanie  i upublicznianie poufnych wrażliwych danych zdobytych w nielegalnych sposób nie jest równie naganne? Jakim prawem w takim razie dziennikarze posługiwali się „przeciekiem” (czyt. 1,5 miliona nielegalnie zdobytych/kupionych(?) poufnych dokumentów), analizowali je, próbowali dochodzić z nich brudnej prawdy. Czy w imię dobra wspólnego? Pod jakim pretekstem? Z czyim namaszczeniem? Jakim prawem? Czy to jest etycznie dopuszczalne?

Afera #panamapapers to również niezły biznes. Dla gazet, przedsiębiorców, oraz na pewno dla osób, które dopuściły się przecieku/przestępstwa. Bo czy nie może być lepszego newsu niż wyrwanie z pośród tysięcy nazwisk klientów kancelarii tych najbardziej medialnych i bezczelne podanie je do publicznej wiadomości? Bez kontekstu? Tylko dlatego, że ktoś był ich klientem?

TF_M.Patyra2-00876

afera przez małe a

Nie chce mi się nawet w najmniejszym stopniu wierzyć, że przez rok ponad siedemdziesięciu dziennikarzy trzymało buzię na kłódkę i nikt z polityków nie dowiedział się o przecieku i że owa afera ma żadnego wymiaru politycznego. W kogo uderzy mniej, a w kogo najbardziej. Trochę w Putina, trochę w Messiego, trochę w Poroszenko. W sumie nie ukazano żadnych grzeszków globalnych graczy dzisiejszej gospodarki światowej. Po drugie Panama to nie jedyny „raj podatkowy”, tak jak Mossack Fonseca to nie jedyna tego rodzaju firma. Raczej to wierzchołek góry lodowej.

TF_M.Patyra2-00869TF_M.Patyra2-00867TF_M.Patyra2-00872

Nie mogłam się powstrzymać i jadąc dzisiaj przez miasto skręciłam z Via Israel na Calle 54 Este do siedziby Mossack Fonseca. Wokół cisza, żadnych dziennikarzy, kamer, ani zamętu, business as usual. Panamą nie wstrząsnęła afera przez małe a. Czuć tylko w gazetach mocną presję z zachodu zmiany panamskiego prawa. Nie ma nawet najmniejszej opcji, nikt się nie ugnie. Każdy w Panamie wie, że ten malutki idealnie położony kraj ma najbogatszych światowych klientów i musi dobrze o nich dbać. Zaufanie zostało nadwyrężone.

Z niecierpliwością czekam więc na ciąg dalszy.

TF_M.Patyra2--8-2  TF_M.Patyra2--6



  • Mignął mi gdzieś temat na Facebooku ale pojawił się i zniknął. Teraz wiem o co chodziło przynajmniej :D Dzięki, bardzo fajny tekst! :)

    View Comment
  • Tak jak piszesz, to jest tak naprawdę wierzchołek góry lodowej, zresztą, taki Messi już dziś ma sprawę o unikanie podatków. Dla mnie smutne w takich przypadkach jest to, że Messi zapewne nigdy nie wpadłby na taki pomysł, ale ma wokół siebie „doradców” z genialnymi i w pełni legalnymi rozwiązaniami, na które w dobrej wierze się godzi, a później świeci twarzą…

    View Comment
    • Zgadzam się, ale na szczęście także on założył sprawę oczerniającym go mediom. Bardzo ciekawy jestem jej rezultatu.

      View Comment
  • Eva

    Tak to niestety bywa, że nawet Ci którzy maja godziwe warunki, starają się jeszcze skrobnąć gdzie można. A na końcu oczywiście sprawa znika jakby nigdy nic i winnych zawsze brak…

    View Comment
  • Świetny tekst. Wreszcie wiem dokładnie o co w tym chodzi:) Aferą zainteresowałam się, ponieważ ponoć nazwisko Almodovara jest na liście:)

    View Comment
  • O mamo ja myślałam, że największą pralnią jest czysta, nieskazitelna Szwajcaria, a tu proszę :D

    View Comment
  • Podobnie jest z kasą w Szwajcarii :) Każdy wie, że to legalna „pralnia”, a i tak nic się z tym nie robi :)

    View Comment
  • Maja

    Bardzo dobry, rzeczowy artykuł

    View Comment
}
Przejdź do paska narzędzi