Podróże to tylko pretekst

Dzieci jako obserwatorzy świata są wspaniałe. Widzą wszystko tak jasno, przejrzyście, można by powiedzieć, że widzą świat takim, jakim jest, a nie takim, jakim my dorośli chcemy go widzieć.

Ta Pani jest gruba. A dlaczego ten Pan dłubie w nosie? A co takiego robisz na tej komórce mamo, naprawdę pracujesz?”

DSC_1707-Edit

Dziecko jest całym sobą zaangażowane w życie. Chce poznać, dotknąć, sprawdzić, zrozumieć. Patrzy wnikliwie, analizuje i czasem stara się wszystko w tej swojej małej główce ocenić. Patrzymy na te oceny z przymrużeniem oka, bo co taki malec może przecież wiedzieć.

W wyniku tych wszystkich obserwacji rodzą się jednak postawienia, które bardzo mocno wpisują się potem w życie dziecka. „ Jak będę duży to nigdy… nie będę pił… nie będę gruba… nie będę bił swoich dzieci… nie zostawię ich samych… będę pilotem… kupię trampolinę… nie będę gburem… ożenię się jak będę mieć 20 lat…”

Te dziecięce postanowienia w jakiś sposób nas definiują, kreślą ramy naszego życia, za nimi przez jakiś czas podążamy, by nagle…

świadomie lub nie zapomnieć o nich i wpaść w pułapkę dorosłości.

Jak byłam dzieckiem największym moim postanowieniem było żyć na maksa. Nie ociągać się, nie bać, wykorzystywać wszystkie okazje jakie stają mi na drodze, działać, szerzyć dobro, odrzucać wszystko to, co mnie nie interesuje, założyć rodzinę, nie ograniczać się do cudzych wyobrażeń o świecie tylko okryć go samodzielnie, zrobić wszystko, żeby być zawsze ponadprzeciętnie aktywną.

DSC_1719-Edit

To postanowienie jest ze mną do dziś.

I tu wychodzi na jaw jedna rzecz, o której często nie mówię. Podróże są w moim życiu tylko pretekstem. Kocham je, ale one nie są w moim życiu ani na pierwszym, ani na drugim, ani nawet na trzecim miejscu. Nie są wartością samą w sobie. Nie jadę w podróż żeby „się odnaleźć” albo żeby uciec, zagubić się, nie mam żadnych filozoficznych motywów. Nie rzucam wszystkiego, by wyruszyć w drogę, bo to byłoby naprawdę samolubne. Nie zamieniłabym mojej rodziny, ani moich najdroższych przyjaciół na żadną podróż na świecie i na żadne inne doznanie. Nie rzuciłabym pracy, bo droga mnie wzywa. Moją podróżą jest życie, a nowe miejsca pozwalają mi jedynie zmierzyć się z kolejnymi wyzwaniami, otworzyć oczy z ciekawości i zachwycić się na nowo.

Często podróże pozwalają mi pamiętać o tym, że życie na maksa aktywne jest po prostu najlepsze.

DSC_1704-Edit

Za parę miesięcy wrócimy do Polski po wspaniałym roku w Ameryce Centralnej i ani przez chwilę nie będę ani żałować, że mnie tu nie ma, ani rozpamiętywać tego czasu. Nie zachoruję na chorobę emigranta. Nie będę siedzieć i oglądać zdjęć w nieskończoność, nie popadnę w depresję, nie będę nałogowo szukać kolejnych lotów w inne zakątki świata. Będzie kolejna okazja, to po prostu ją złapie w sposób naturalny. Wrócę z energią na maksa, do kolejnych działań i aktywności, które pozwalają mi żyć w pełni.

DSC_1755

Podróże, to tylko pretekst.

Jako, że jestem realisto-optymistką nie mogłabym w tym miejscu nie podzielić się z wami moją czarną wizją, która nawiedza mnie regularnie.

Po tryliardzie lat spędzonym w czyśćcu, wreszcie zasłużyłam na sąd ostateczny. Podchodzę spłoszona, z trzęsącymi się kolanami do wielkiego tronu, na którym siedzi sam Najwyższy. Przed oczami miga mi życie w przyspieszonym tempie. Nieśmiało patrzę w górę, a Pan Bóg spogląda srogo na mnie, z lekką nutką czułości i miłosierdzia i zanim zdążę cokolwiek powiedzieć, wytłumaczyć się, zanim nawet otworze usta, pada na mnie potężny głos zza siwej brody:

– No i co, nie łyso Ci? Miałaś w życiu tyle do zrobienia, a ty nie wykorzystałaś nawet połowy możliwości!!

EHH Ciary. Chciałabym napisać więcej, ale przepraszam, muszę brać się na poważnie do życia. ;-)

DSC_1751-Edit DSC_1753 DSC_1763-Edit DSC_1784-Edit DSC_1795-Edit

 



  • tak trzymać :) mamy podobnie i tak rzadko spotykam innych „podróżników” z podobnym nastawieniem! za 2 miesiące wracamy do PL na święta i trochę zimy (aktualnie jesteśmy w Izraelu) i już nie mogę się wręcz doczekać spotkań z rodziną – to jedyny minus wyjazdów, że wszystkich nie zabierzesz a czasu bez nich nikt i nic nie odda :( za to podróże i mieszkanie za granicą daje nam to, czego nigdy nie nauczymy się w kraju, możliwości, znajomości :)

    PS. my nie wierzymy w czyściec, mamy o tryliard lat mniej, więc wykorzystujemy czas jeszcze bardziej wyciskając i dzieląc wszelkie dobro na tym świecie :)

    View Comment
  • Ola Świstow

    Super tekst! Dla mnie też podróże nie są najważniejsze, numerem jeden od zawsze jest dla mnie pisanie, a podróże to tylko temat, pretekst ;-)

    View Comment
}
Przejdź do paska narzędzi